W tym artykule pokazujemy, po co w ogóle wydobycie istnieje i jak działa. Powiemy również, kto może zostać górnikiem, komu takie zajęcie się opłaca, a kto lepiej wyjdzie na zwykłym zakupie monet.
Co to jest wydobywanie kryptowaluty
Wydobywanie kryptowalut zapewnia sprawne działanie sieci blockchain. Jednocześnie w ten sposób nowo utworzone monety trafiają do obiegu jako nagroda za wydobycie. Bez wydobycia kryptowaluty nie byłyby w stanie istnieć. Firmy wydobywcze razem z pojedynczymi górnikami dbają o to, by sieć działała nieprzerwanie przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.
Wydobycie weryfikuje wszystkie transakcje pomiędzy użytkownikami kryptowaluty. Upewnia się, że są one już na zawsze zapisane w blockchainie (wirtualna księga rachunkowa kryptowaluty). Górnicy prowadzą u siebie kopię blockchainu. Dlatego kryptowaluty mają tak wiele niezależnych i stale aktualizowanych kopii. Z tego względu praktycznie niemożliwe jest ich ograniczenie ze strony państw, a atak hakerski na samą sieć jest przy takiej liczbie górników poza zasięgiem.
Dlaczego wydobywamy kryptowaluty

Najprostszą odpowiedzią na to pytanie są słowa decentralizacja i bezpieczeństwo. Satoshi Nakamoto, twórca pierwszej kryptowaluty bitcoin, w oryginalnym dokumencie (white paper) stwierdza, że kryptowaluta powinna być zdecentralizowana.
Szczególnie na początku bitcoin miał setki, a może tysiące drobnych górników. Byli to entuzjaści, którym do wydobywania wystarczał zwykły domowy komputer. Nie było większych podmiotów, które wydobywałyby większość bitcoinów. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Do wydobycia potrzeba ogromnej mocy obliczeniowej, a tę zapewnia specjalistyczny sprzęt, przede wszystkim koparki ASIC.
Jak powstają nowe coiny
Wydobywanie kryptowaluty ma oprócz powodów ideologicznych całkiem praktyczne uzasadnienie. Podczas wydobywania uwalniają się do obiegu nowe monety. W przypadku bitcoina nagroda za jeden wydobyty blok wynosi od kwietnia 2024 roku 3,125 BTC. Z tych pojedynczych bloków składa się blockchain.
Nagroda zmniejsza się o połowę co 210 000 bloków, czyli mniej więcej co cztery lata. To tak zwany halving. Ostatni odbył się w kwietniu 2024 roku, kiedy nagroda spadła z 6,25 do 3,125 bitcoina, kolejnego oczekuje się około 2028 roku. Zmniejszanie nagrody prowadzi do zaplanowanej z góry deflacji waluty i jest typowym rozwiązaniem w świecie kryptowalut.
Więcej zaangażowanych górników oznacza bezpieczniejszą kryptowalutę. Nawet jeśli część firm wydobywczych zniknie, reszta wystarczy do utrzymania sieci. Oszukiwanie w takiej sieci jest praktycznie niemożliwe. Teoretycznie kryptowalutę można zaatakować tak zwanym atakiem 51 procent, w którym oszust przejmuje większość mocy obliczeniowej. Musiałby jednak mieć ogromną ilość sprzętu górniczego i równie ogromną ilość energii elektrycznej. Dopiero wtedy byłby w stanie przepisać historię transakcji i przelać monety na własne konto. Biorąc pod uwagę rozmiar całej sieci, taki atak na bitcoina nigdy jeszcze nie miał miejsca.
Jak wydobywa się kryptowaluty
Patrząc z zewnątrz, wydobywanie wydaje się bardzo proste. Przedsiębiorca, który chce zacząć kopać, kupuje odpowiedni sprzęt wydobywczy. Następnie podłącza go do sieci kryptowalutowej, na przykład bitcoinowej, instalując specjalne oprogramowanie górnicze. Kryptowaluty takie jak Monero można wydobywać bez dedykowanego sprzętu. Wystarczy do tego przeglądarka, przy czym Monero bywa kopane nieświadomie, za pomocą wirusa komputerowego.
Po podłączeniu do sieci maszyny górnicze zaczynają pracować na obliczeniach algorytmu. Górnik, który jako pierwszy znajdzie odpowiednią kombinację znaków, wydobywa nowy blok. Oprócz wspomnianej nagrody za jeden wydobyty blok, obecnie 3,125 monety w przypadku bitcoina, odnoszący sukcesy górnik otrzymuje też opłaty transakcyjne od użytkowników kryptowaluty.
Własny hardware
Im większy udział procentowy w mocy sieci posiada górnik, tym większe ma szanse na nagrodę za znaleziony blok. Jeśli firma zdobędzie 20% mocy obliczeniowej, dostanie logicznie 20% nowo wydobytych bitcoinów. W małych firmach moc mierzymy w ułamkach procenta.
Dlatego większość podmiotów nie kopie już samodzielnie na własnym sprzęcie. Rozwiązanie wymyślili czescy programiści z firmy SatoshiLabs. Oprócz tego, że stworzyli pierwszy na świecie sprzętowy portfel kryptowalutowy Trezor, opracowali również tak zwany pool.
Pool lub związek górników
Pool to sposób wydobywania kryptowalut, w którym wielu małych górników zbiera się razem. Osobno mieliby problem z wydobyciem czegokolwiek. Razem mają dużo większe szanse na nagrodę, a po jej otrzymaniu dzielą ją między siebie zgodnie z dostarczoną mocą obliczeniową. Eleganckie i proste rozwiązanie.
Czy opłaca się wydobywać

To pytanie musi sobie zadać każdy myślący ekonomicznie górnik. W internecie istnieje wiele kalkulatorów, które na podstawie bieżącej ceny kryptowaluty, ceny energii elektrycznej i wydajności sprzętu wyliczają, czy wydobycie w ogóle wyjdzie na plus.
Wynik stoi na trzech liczbach. Cena bitcoina w 2026 roku utrzymuje się w okolicach 66 000 USD, a historyczne maksimum przekroczyło w październiku 2025 roku 126 000 USD. Przeciwko górnikom grają jednak dwie rzeczy. Nagroda za blok po halvingu w 2024 roku spadła o połowę, a rachunek za prąd trzeba zapłacić niezależnie od tego, jak zachowa się kurs. Ceny energii nie policzymy tu za nikogo, bo zależą od taryfy i konkretnej umowy, ale to właśnie one najczęściej przesądzają o wyniku.
Samodzielne wydobywanie w polskich warunkach jest mocno niekorzystne. Dołączenie do poolu to praktycznie konieczność. Musimy przyznać, że przeciętnemu chętnemu bardziej opłaca się dziś bitcoina po prostu kupić, niż go wydobywać.
Proof of Work
Tę nazwę można przetłumaczyć jako dowód pracy. Górnik wykonuje swoją pracę przy użyciu specjalnego sprzętu, jak opisaliśmy wyżej. Ten sprzęt zużywa energię elektryczną i tym samym weryfikuje transakcje kryptowalutowe, czyli wydobywa nowe bloki.
Zużycie energii w sieci bitcoina rosło przez długie lata i jest przedmiotem krytyki. Ten rodzaj wydobycia pozostaje jednak w zasadzie najbezpieczniejszy. Nie da się go obejść inaczej niż przez zużycie niewiarygodnie dużej ilości energii elektrycznej, co ostatecznie nikomu by się nie opłaciło.
Do kryptowalut z Proof of Work (PoW) należą na przykład bitcoin (BTC) czy litecoin (LTC).
Proof of Stake
W przeciwieństwie do Proof of Work, Proof of Stake nie zużywa tak dużej ilości energii. Transakcje w sieci tego rodzaju nie są potwierdzane przez maszyny górnicze. Potwierdzają je użytkownicy, którzy posiadają określoną minimalną ilość danej monety i przekazują ją do tak zwanego stakingu.
Monety przeznaczone do stakingu trafiają do umownego depozytu w ramach sieci. Gdy transakcja zostanie potwierdzona jako poprawna, użytkownik dostaje je z powrotem razem z nagrodą za tymczasowe udostępnienie swoich środków. Gdyby zatwierdzony blok okazał się fałszywy, monet by nie odzyskał. To forma kary.
Proof of Stake (PoS) znajdziemy na przykład w kryptowalutach Cardano (ADA), NEO czy Dash (DASH). We wrześniu 2022 roku tę samą drogę przeszło Ethereum. Dzięki aktualizacji The Merge porzuciło Proof of Work na rzecz Proof of Stake i zbiło swoje zużycie energii o ponad 99%. Od tego momentu Ethereum nie jest już wydobywane, a o sieć dbają walidatorzy, nie górnicy.
Czy wydobywanie jest legalne?
W większości krajów świata wydobywanie jest całkowicie legalne. Najgłośniejszym wyjątkiem pozostaje Chiny, gdzie tamtejsze władze zakazały kopania kryptowalut w 2021 roku. Moc obliczeniowa przeniosła się w ciągu kilku miesięcy gdzie indziej, przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych, które trzymają dziś około 38% mocy całej sieci bitcoina. Wydobyciu sprzyjają też kraje z tanią energią, takie jak Kazachstan, Rosja czy Kanada. Poza pojedynczymi zakazami kopanie nigdzie w praktyce nie jest zabronione.
Przychody z wydobycia rozlicza się w Polsce tak samo jak inne dochody z walut wirtualnych. Podatek w wysokości 19% płaci się dopiero w momencie odpłatnego zbycia, czyli gdy wykopane monety zostaną sprzedane za złotówki albo posłużą do zapłaty za towar lub usługę. Zamiana jednej kryptowaluty na drugą sama w sobie zdarzenia podatkowego nie tworzy. Rozliczenie idzie na formularzu PIT-38, w terminie do 30 kwietnia za poprzedni rok.
Jest tu jednak haczyk, o którym górnicy dowiadują się zwykle za późno. Kosztem uzyskania przychodu jest wyłącznie wydatek poniesiony na nabycie waluty wirtualnej, a wykopanej monety nikt nie kupował. W praktyce oznacza to, że ani koparki, ani rachunków za prąd do kosztów się nie wrzuci, więc podatek liczy się od pełnej kwoty sprzedaży. Przy większej skali urząd może dodatkowo uznać kopanie za działalność gospodarczą, a wtedy zasady wyglądają zupełnie inaczej.
Ten tekst to ogólny przegląd na dzień aktualizacji, a nie porada podatkowa. Przepisy się zmieniają, a ich wykładnia bywa różna w zależności od sytuacji. Zanim złożysz zeznanie podatkowe albo zrealizujesz większą transakcję, sprawdź swój przypadek u doradcy podatkowego lub bezpośrednio w urzędzie skarbowym.
Źródła:
https://www.asicminervalue.com/
/pl/kryptowaluty/zuzycie-energii-w-sieci-bitcoin/
https://satoshilabs.com/our-story.html
https://en.wikipedia.org/wiki/Legality_of_bitcoin_by_country_or_territory
