Wiosną 2018 roku Ministerstwo Finansów opublikowało interpretację, z której wynikało, że sprzedaż kryptowaluty jest przeniesieniem prawa majątkowego, a więc podlega podatkowi PCC w wysokości 1 procent. Dla kogoś, kto zawiera kilkaset transakcji rocznie, oznaczałoby to podatek liczony od obrotu, a nie od zysku. Aktywny trader mógłby więc zapłacić więcej, niż w ogóle zarobił. Stratny też płaciłby.
Środowisko zareagowało ostro i resort się wycofał. Najpierw rozporządzeniem zawieszono pobór PCC, a od 1 stycznia 2019 roku obrót walutami wirtualnymi został z tego podatku wyłączony na stałe. Dziś PCC od kryptowalut nie płacisz.
W jego miejsce weszły przepisy, które działają do dziś i są znacznie rozsądniejsze. Przychody ze sprzedaży kryptowalut traktuje się jako przychody z kapitałów pieniężnych, opodatkowane liniową stawką 19 procent od dochodu, czyli od różnicy między przychodem a udokumentowanymi kosztami zakupu. Rozliczasz je samodzielnie w zeznaniu PIT-38, które za dany rok składasz do 30 kwietnia roku następnego.
Warto znać kilka rzeczy, które w praktyce robią największą różnicę:
- Wymiana krypto na krypto nie jest zdarzeniem podatkowym. Zamiana bitcoina na ethereum nic nie uruchamia, podobnie jak przelew między własnymi portfelami. Podatek pojawia się dopiero wtedy, gdy zamieniasz kryptowalutę na złotówki, inną walutę tradycyjną, towar, usługę albo prawo majątkowe.
- Koszty rozliczasz w roku, w którym je poniosłeś, niezależnie od tego, czy w tym samym roku cokolwiek sprzedałeś. Jeśli koszty przewyższyły przychód, nadwyżka przechodzi na kolejny rok.
- Zeznanie składasz nawet wtedy, gdy nie sprzedałeś nic, ale w danym roku kupowałeś. Tylko w ten sposób zachowasz poniesione koszty na przyszłość.
- Straty z kryptowalut nie kompensują się z zyskami z akcji ani z innymi źródłami przychodu. To osobny koszyk.
- Od 2026 roku dzięki unijnej dyrektywie DAC8 administracja skarbowa dostaje dane bezpośrednio od giełd i kantorów. Liczenie na to, że transakcje pozostaną niewidoczne, przestało mieć sens.
Musimy przyznać, że sama mechanika rozliczenia bywa uciążliwa. Przy kilkuset transakcjach w kilku miejscach zebranie historii i przeliczenie wszystkiego na złotówki potrafi zająć cały weekend. Ale to problem organizacyjny, nie podatkowy dramat, jakim straszyła wersja z 2018 roku.
Ten tekst to ogólny przegląd na dzień aktualizacji, a nie porada podatkowa. Przepisy się zmieniają, a ich wykładnia bywa różna w zależności od sytuacji. Zanim złożysz zeznanie podatkowe albo zrealizujesz większą transakcję, sprawdź swój przypadek u doradcy podatkowego lub bezpośrednio w urzędzie skarbowym.
Kiedy przepisy o walutach wirtualnych Cię nie dotyczą
Jest jedna istotna sytuacja, w której powyższe zasady nie mają zastosowania. Jeśli nie kupujesz kryptowaluty, tylko spekulujesz na jej kursie przez kontrakty CFD u brokera takiego jak Plus500, to żadna kryptowaluta nigdy nie trafia do Twojego portfela. Nie ma więc mowy o zbyciu waluty wirtualnej.
Taki zysk rozliczasz jako przychód z kapitałów pieniężnych z instrumentów pochodnych. Stawka wychodzi identyczna, 19 procent, ale formularz i sposób dokumentowania są inne, a broker zwykle przysyła gotowy PIT-8C. Dla części osób to argument za CFD, dla innych wada, bo kryptowaluty realnie nie posiadają. Tu naprawdę zależy od tego, po co na ten rynek wchodzisz.
74-89% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy. Zastanów się, czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty twoich pieniędzy.
