Same kryptowaluty są dzięki zasadzie działania blockchainu zabezpieczone bardzo dobrze. Zabezpieczenie giełdy albo portfela to jednak zupełnie inna sprawa niż zabezpieczenie samej sieci, dlatego do kradzieży dochodziło i prawdopodobnie będzie dochodzić. Większość wielkich napadów nie dotknęła Bitcoina jako takiego, tylko pośredników, czyli giełdy, mosty między sieciami i firmowe portfele.
Poniższy przegląd układamy od największej kradzieży do najmniejszej.
1. Bybit – około 1,5 mld USD (2025)
Największa jak dotąd kradzież w historii kryptowalut wydarzyła się w lutym 2025 roku. Celem stała się giełda Bybit, z której napastnicy wyprowadzili kryptowaluty o wartości mniej więcej 1,5 miliarda dolarów. Chodziło przede wszystkim o Ethereum, a kwota przebiła wszystko, co do tej pory na tym rynku widziano.
Atak był wyjątkowo wyrafinowany i mierzył w proces zatwierdzania przelewów z tak zwanego zimnego portfela. Za akcją stała według analityków północnokoreańska grupa Lazarus, która od lat celuje w firmy kryptowalutowe. Sama giełda utrzymała działalność i pokryła stratę, ale sprawa pokazała, że nawet najwięksi gracze nie są nietykalni.
Skradziono: około 1,5 mld USD
2. Ronin Network – 625 mln USD (2022)
W marcu 2022 roku sieć Ronin, która stała za popularną grą Axie Infinity, straciła kryptowaluty warte mniej więcej 625 milionów dolarów. Napastnicy przejęli kontrolę nad większością węzłów weryfikujących i mogli dzięki temu zatwierdzić fałszywe wypłaty.
Również tutaj ślady prowadziły do północnokoreańskiej grupy Lazarus. Ciekawe jest to, że kradzież pozostała niezauważona przez kilka dni i wyszła na jaw dopiero w chwili, gdy jeden z użytkowników nie mógł wypłacić środków. To samo w sobie sporo mówi o tym, jak trudno takie systemy upilnować.
Skradziono: 625 mln USD
3. Poly Network – 611 mln USD (2021)
W sierpniu 2021 roku zdecentralizowaną platformę Poly Network dotknął atak na około 611 milionów dolarów. Była to jedna z największych kradzieży w ogóle, tyle że z nietypowym zakończeniem.
Napastnik ostatecznie dobrowolnie oddał prawie wszystkie środki. Według własnych słów chciał jedynie zwrócić uwagę na podatność systemu. Platforma zaproponowała mu za to nagrodę i posadę tak zwanego white hat hakera. Przypomina to, że nie każdy atak kończy się zniknięciem pieniędzy.
Skradziono: 611 mln USD (niemal wszystko zwrócone)
4. Binance BNB Bridge – około 570 mln USD (2022)
W październiku 2022 roku celem stał się most BNB Bridge, który łączy sieci w ekosystemie Binance. Napastnik wykorzystał błąd i wygenerował sobie kryptowaluty o wartości mniej więcej 570 milionów dolarów.
Szybka reakcja mocno ograniczyła jednak szkodę. Działanie sieci zostało tymczasowo wstrzymane, dzięki czemu dużą część środków udało się zamrozić, zanim napastnik zdążył je wyprowadzić. Pokazało to, jak dwuznaczna bywa bardziej scentralizowana sieć, bo ta sama władza, która pozwoliła atak zatrzymać, stoi w sprzeczności z ideą decentralizacji.
Skradziono: około 570 mln USD
5. Coincheck – około 534 mln USD (2018)
Japońska giełda Coincheck straciła w styczniu 2018 roku kryptowaluty warte mniej więcej 534 miliony dolarów. Była to wtedy największa kradzież w historii, a dotyczyła waluty NEM.
Głównym błędem było to, że giełda trzymała ogromne środki w tak zwanym gorącym portfelu podłączonym do internetu, na dodatek bez wystarczających zabezpieczeń. Coincheck w dużej części pokrył potem stratę poszkodowanym klientom z własnych pieniędzy.
Skradziono: około 534 mln USD
6. Mt. Gox – około 450 mln USD (2014)
Najsłynniejsza kryptowalutowa katastrofa w dziejach. Japońska giełda Mt. Gox, która w pewnym momencie obsługiwała większość światowego handlu Bitcoinem, runęła w 2014 roku po odkryciu, że zniknęło jej około 850 000 BTC. W ówczesnych cenach chodziło o mniej więcej 450 milionów dolarów.
I tu trzeba się na chwilę zatrzymać. Gdybyśmy tę samą liczbę Bitcoinów przeliczyli dzisiejszym kursem, mówilibyśmy o dziesiątkach miliardów dolarów. Kradzież odbywała się poza tym stopniowo i niezauważenie przez dłuższy czas. Procesy i odszkodowania dla wierzycieli ciągną się do dziś, a Mt. Gox stał się podręcznikowym przykładem tego, jak ryzykowne jest zostawianie popularnej kryptowaluty na cudzej giełdzie.
Skradziono: około 450 mln USD (850 000 BTC)
7. DMM Bitcoin – około 305 mln USD (2024)
W maju 2024 roku japońska giełda DMM Bitcoin straciła Bitcoiny o wartości mniej więcej 305 milionów dolarów. Analitycy również w tym przypadku wskazywali na napastników z Korei Północnej.
Strata była na tyle dotkliwa, że giełda się z niej nie podniosła i ostatecznie zakończyła działalność. Środki klientów przejęła zaprzyjaźniona spółka. Sprawa pokazała, że nawet firma z ugruntowaną pozycją nie musi przetrwać dużego ataku.
Skradziono: około 305 mln USD
Podsumowanie
Historia kradzieży jest oczywiście dłuższa i pełna mniejszych, ale pouczających przypadków. Przypomnieć można botnet Pony z lat 2013 i 2014, który zbierał dane logowania ludzi z całego świata i dostał się do kilkudziesięciu portfeli, albo południowokoreańską giełdę Coinrail, którą w 2018 roku dotknęła kradzież za dziesiątki milionów dolarów. Osobnym rozdziałem jest targowisko Silk Road związane z tak zwanym deep webem, które skończyło się interwencją FBI. Federalni przejęli wtedy Bitcoiny warte wiele dziesiątek milionów dolarów, co jedni uznali za zajęcie nielegalnego majątku, a inni za kradzież ze strony państwa.
Z biegiem czasu zabezpieczenia giełd się poprawiają, a mimo to szkody przy dużych atakach idą dziś zwyczajnie w setki milionów dolarów. Większość ofiar nie straciła przy tym pieniędzy przez słabość Bitcoina, tylko dlatego, że ich środki leżały u kogoś innego.
I to jest główny morał. Kryptowaluty zostawione na giełdzie technicznie nie należą do posiadacza, tylko do giełdy. Obowiązuje stara zasada „not your keys, not your coins”, czyli nie masz kluczy, nie masz monet. Jeśli monety trzymamy długoterminowo i nie handlujemy nimi na bieżąco, lepiej przenieść je do własnego portfela, najlepiej sprzętowego. Na giełdzie zostawiajmy tylko tyle, ile faktycznie potrzeba do handlu, a kluczy prywatnych ani frazy seed nigdzie nie wpisujmy i nikomu nie wysyłajmy.
